Publiczność szybko dała się porwać formule „Śpiewajmy Razem!”. Zamiast klasycznego koncertu, podczas którego widzowie jedynie słuchają, powstało żywe spotkanie, w którym granica między sceną a publicznością właściwie zniknęła.
Andrzej Radajewski od początku prowadził wieczór swobodnie i z wyczuciem. Zachęcał do wspólnego śpiewania, żartował, reagował na publiczność i sprawił, że uczestnicy bardzo szybko poczuli się częścią wydarzenia. Znane melodie zrobiły resztę — ogród GOK regularnie wypełniał się wspólnym śpiewem.
Sama przestrzeń również zagrała swoją rolę. Ogród GOK stworzył naturalną, luźną oprawę dla koncertu. Ludzie rozmawiali, uśmiechali się, śpiewali i po prostu dobrze spędzali czas. Nie było przesadnej oficjalności ani sztywnego programu. Była muzyka i bardzo dobra atmosfera.
Najważniejsze jednak, że publiczność dopisała. Reakcje były spontaniczne, zaangażowanie rosło z każdym utworem, a koncert szybko zamienił się we wspólną muzyczną zabawę.
To był bardzo udany wieczór i kolejny dowód na to, że najlepsze lokalne wydarzenia nie muszą być skomplikowane. Czasem wystarczy dobry wykonawca, znane piosenki, otwarta przestrzeń i publiczność, która chce być razem.
Tego wieczoru wszystko zagrało tak, jak powinno.




